wtorek, 12 marca 2013

Zimowe ostatki

Bo zima się powoli kończy i może aktualny stan za oknem nie do końca na to wskazuje, to jednak wiemy, że wiosna nadchodzi do nas ogromnymi krokami, a co za tym idzie? Radość, uśmiechy na twarzach, letnie ubrania baleriny - czyli krótko: samo szczęście, ale... muszę jednak przyznać, że mimo tego, iż uwielbiam wiosnę, to jednak zawsze trochę smutno mi na sercu, gdy odchodzi zima! A to dlatego, że wraz z jej końcem, znów czeka mnie kilkumiesięczna przerwa w oglądaniu sportów zimowych. Z tej też przyczyny staram się teraz nimi cieszyć w stu procentach, a nasi zawodnicy całkiem mi to ułatwiają!

Zacznijmy od biegów narciarskich, gdzie Justyna Kowalczyk zajęła w sprincie techniką dowolną dopiero 10. miejsce, co rewelacją nie jest, ale dobrze wiemy, że Polka mistrzynią na krótkich dystansach nigdy nie była. Jeśli jednak już chodzi o te dłuższe, to radzi sobie znacznie lepiej, co udowodniła podczas biegu techniką klasyczna na 10 km, który zwyciężyła. Warto podkreślić, że każda zawodniczka biegła indywidualnie, dzięki czemu Kowalczyk nie musiała mierzyć się ze współpracującymi Norweżkami. W klasyfikacji generalnej Polka jest pierwsza, z przewagą prawie 600 pkt nad drugą Johaug.

Następnie biathlon, a tam ogromna niespodzianka i zwycięstwo Magdaleny Gwizdoń w sprincie, która wreszcie przypomniała sobie, jak się strzela, bo wiemy dobrze, że pod względem biegowym jest bardzo dobrze przygotowana. Ostatni raz na najwyższym stopniu podium Gwizdoń stanęła w sezonie 2000/01. Osiągnęła biathlonowe niebo, po czym  spadła bardzo gwałtownie na ziemię w sztafecie. Po pierwszej zmianie Krystyna Pałka wyprowadziła naszą drużynę na drugie miejsce, następna biegła zwyciężczyni poprzedniego dnia. Wszyscy byli bardzo dobrze nastawieni i wierzyli w sukces, a komentatorski duet Eurosportu pompował balonik. Niestety on bardzo szybko pękł, po strzelaniu w pozycji leżącej, gdzie Gwizdoń "dorobiła" się dwóch karnych rund, tym samym spadając na siódme miejsce. Na szczęście na stojąco poszło już o wiele lepiej i nie miała żadnych pudeł. I ostatecznie po dobrych występach Nowakowskiej-Ziemniak i Hojnisz nasza sztafeta skończyła konkurs na 4. miejscu, co jest najlepszym wynikiem tego sezonu. 

Na uwagę zasługuje również Zbigniew Bródka, który stanął na 2. stopniu podium w zawodach Pucharu Świata w łyżwiarstwie szybkim na 1500 m., zapewniając sobie tym samym zwycięstwo w klasyfikacji generalnej na tym właśnie dystansie. To bardzo dobra wiadomość przed przyszłorocznymi Igrzyskami Olimpijskimi, gdyż taki wynik stawia Polaka w gronie kandydatów do medali.

I wreszcie: "last, but not least", czyli skoki narciarskie. Tutaj też się działo, oj działo. W sobotę odbył się konkurs drużynowy, który Polacy w składzie: Maciej Kot, Piotr Żyła, Krzysztof Miętus i Kamil Stoch, zakończyli na trzeciej pozycji, ustępując miejsca tylko Norwegom i zwycięskim Niemcom. To kolejny fantastyczny wynik zawodników Łukasza Kruczka w tym sezonie, choć jeszcze do ostatniej serii skoków, zajmowaliśmy czwarte miejsce. Jednak słabszy skok Gregora Schlierenzauera, przy dobrym Kamila dał nam miejsce na podium. To jednak nie koniec emocji.

W niedziele zawodnicy startowali indywidualnie i po pierwszej serii Kamil Stoch zajmował 2. miejsce, więc wszyscy liczyli na świetny wynik. Niestety drugi skok nie był, aż tak dobry i Polak spadł na miejsce 5. Zaraz za nim uplasował się Maciek Kot, który awansował z 11. pozycji. Również dobry wynik odnotowali Piotr Żyła - 12 miejsce i Krzysztof Miętus - 19. Pierwszej serii nie przebrnęli Dawid Kubacki i Stefan Hula. W konkursie zwyciężył Richard Freitag przed dwoma norweskimi Andersami - Bardalem i Jacobsenem Słabszy dzień miał lider klasyfikacji generalnej - Schlierenzauer, bo był dopiero 15.

Dziś zawodnicy startowali w Kuopio. Kamil Stoch zdeklasował rywali w pierwszej serii skokiem na 134, 5 m. i miał ogromną przewagę nad drugim Freundem. Nasz zawodnik nie dał sobie odebrać prowadzenia i w drugiej serii skoczył wystarczająco daleko, by odnieść pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata w tym sezonie. Tym samym zmniejsza swoją przewagę do czwartego w klasyfikacji generalnej Jacobsena i trzeciego Freunda, co daje jeszcze wiarę, że mógłby "wskoczyć" na podium. W drugiej serii byli jeszcze Piotrek Żyła, który awansował o kilka pozycji i ostatecznie zakończył konkurs na 15. miejscu, zaś Dawid Kubacki w finałowej serii skoczył gorzej i spadł na 24. miejsce. Drugi był Ito, a trzeci Freund. Schlieri zajął miejsce 5., co dało mu wystarczającą ilość punktów, by na cztery konkursy przed końcem sezonu zapewnić sobie Kryształową Kulę. W pełni zasłużenie, gdyż od pierwszych konkursów prezentował bardzo wysoką formę, co udowodnił m.in. zwyciężając Turniej Czterech Skoczni. A aktualny chwilowy, drobny spadek formy nie powinien odbić się na wrażeniu z całej zimy.

5 komentarzy:

  1. Białas:* właśnie zmniejszyłeś moje przeogromne zaległości w skokach (Krupp ma wyrzuty...). Niby Lublin, a jestem niczym jaskiniowiec, ale prawdopodobnie już niedługo bez tv w pokoju ;>.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio, gdy chciałam obejrzeć drugą serię PŚ zdążyłam dojść na wywiad ze złotym Kamilem, a raczej na ostatnie jego zdania... O.o Koniec za cztery konkursy, czyli kiedy :D?

    OdpowiedzUsuń
  3. I miło w końcu zobaczyć kolejny z dowodów Twojej miłości do sportu, really like it :) do zobaczenia za 2 tygodnie :*!

    OdpowiedzUsuń
  4. Liczę na post o złotoustym Piotrusiu Żyle, jego wypowiedzi są nie do przebicia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, że pod tym względem możesz na mnie liczyć:D:D i nie tylko pod tym:):)
      wyczekuj dziś wieczorem:P

      Usuń