wtorek, 23 kwietnia 2013

Novak i wszystko jasne

Znów o tenisie - tak jak obiecałam. Turniej w Monte Carlo zakończył się w niedziele i to jak pięknie! Do finału awansowali Novak Djoković i Rafael Nadal. Obaj pokonali swych półfinałowych przeciwników w dwóch setach.

Pierwszą odsłonę finału mogę podsumować jednym zdaniem, cytując komentatora Polsatu Sport: "Nie ma Nadal atutów żadnych przy takiej grze Djokovića." I właśnie tak to wyglądało. Numer jeden prowadził już 5:0 i dopiero wtedy udało się Nadalowi wygrać dwa gemy. Novak troszkę za bardzo się rozluźnił przy tym wyniku, jednak szybko skorygował swoje błędy i zdobył szóstego gema. Drugi set był już o wiele bardziej wyrównany i zakończył się dopiero w tie-breaku, wygranym przez Nole 7:1.

Czyż to nie wspaniała informacja, że Djoko przerwał hegemonię Nadala na kortach w Monako? Wiem, wiem - to zależy od tego, komu kibicujecie. Ale jak wiecie, ja uwielbiam Novaka i życzę mu jak najlepiej, dlatego też niezmiernie się cieszę. A już za niedługo kolejne emocje w tenisie, ponieważ wielkimi krokami zbliżamy się do Paryża. Czy Novaka poniesie zwycięstwo na mączce w Monte Carlo i uda mu się po raz pierwszy zwyciężyć na Roland Garros, a może Nadal nie odda swego terytorium? Jest jeszcze Murray i Federer. A może czeka nas jakaś niespodzianka i jeszcze ktoś innych wywalczy tytuł? Zobaczymy!

piątek, 19 kwietnia 2013

Backhand, forehand, drop shot... - lubię to

Jak już Wam wczoraj napomknęłam, uwielbiam tenisa. A szczególnie, gdy gra Novak Djoković. W związku z tym nie mogłam się powstrzymać przed poinformowaniem Was o jego dzisiejszym meczu z Jarkko Nieminem. I wynikach pozostałych półfinałów, których niestety nie dane mi było oglądać.

Mimo, że to Fin jako pierwszy przełamał i prowadził 2:0, to jednak Novak pokazał klasę i od razu odebrał straconego gema, doprowadzając do wyrównania. Potem nadszedł chwilowy spadek formy obu zawodników i przy stanie po 4 Djoko wykorzystał break pointa, a następnie swoje podanie i zwyciężył w pierwszym secie 6:4. Druga partia była już raczej pod dyktando Serba, jednak zadziwił mnie troszkę, gdy przy stanie 5:2 nie potrafił zakończyć meczu swym serwisem i dopiero przełamując rywala, zwyciężył 6:3. Bardzo ciesze mnie wygrana pierwszej i najlepszej rakiety świata, jednak muszę stwierdzić, że widać jeszcze ślady niedawnego urazu i brakuje mu trochę do osiągnięcia formy, w której bardziej niż człowieka przypomina robota - w pozytywnym sensie oczywiście;) Ale wierzę, że wraz z Marianem Vajdą uda sim się ją znaleźć do paryskiego turnieju.

Wart odnotowania jest też fakt, że Rafael Nadal rozegrał dziś trzysetowy pojedynek z Grigorem Dimitrovem - 6:2, 2:6 i 6:4. W półfinale czeka na niego Jo-Wielfried Tsonga, który pokonał Stanislasa Wawrinkę, mimo porażki w pierwszym secie (2:6, 6:3, 6:4).

Novak w kolejnej rundzie spotka się z Fabio Fogninim, który wyeliminował Richarda Gasqueta. Czyżby zapowiadała się powtórka finału sprzed roku? Nie obrażę się! A jeszcze bardziej ucieszę się, jeśli Novakowi udałoby się zatrzymać niesamowitą serię Nadala na kortach w Monte Carlo. Także czekajcie na kolejne informacje dotyczące zmagań w Monako, bo na pewno Was takowymi uraczę. A jeśli ktoś ma ochotę sam się przyjrzeć tenisistom to zapraszam do włączenia Polsatu Sport Extra. 

czwartek, 18 kwietnia 2013

Tego jeszcze nie było

Dziś poznacie moją kolejną sportową miłość, a mianowicie tenis. Jeszcze jakoś nie miałam okazji, żeby Wam o nim coś napisać. Ale myślę, że dziś czas to zmienić. Okazję ku temu daje mi trwający w Monte Carlo turniej ATP na kortach ziemnych, który jest jednym z istotnych, podczas przygotowań do wielkoszlemowego Roland Garros.

Dziś odbywały się mecze 1/8 finału. Niestety bez polskich zawodników, gdyż Jerzy Janowicz odpadł już w pierwszej rundzie przegrywając 6:7 i 5:7 z Kevinem Andersonem. Zaś Fyrstenberg/Matkowski pożegnali się z turniejem w drugiej rundzie debla, przegrywając z parą Raonić/Tomic 2:6, 4:6.

Największym zaskoczeniem dzisiejszego dnia była porażka Andy'ego Murray'a (aktualna druga rakieta świata) ze Stanislasem Wawrinką (13) w dwóch krótkich setach: 6:2 i 6:1. Również zaskakuje odpadnięcie Thomasa Berdycha z Fabio Fognini. Drugi mecz Novaka Djokovića na kortach w Monte Carlo też był dość zadziwiał, gdyż światowy numer jeden pokonał Juana Monaco dopiero w trzech setach, bardzo męcząc się w pierwszym. W drugiej rundzie z Mikhailem Youzhnym również grał pełnowymiarowe spotkanie. Jednak Serb przystąpił do tego turnieju z nie do końca wyleczoną kontuzją stawu skokowego, której nabawił się przed tygodniem w Pucharze Davisa. W związku z tym nie miał możliwości przygotować swego organizmu i formy w taki sposób, do jakiego nas przyzwyczaił.

Jak na razie główne karty rozdaje Rafa Nadal, który powrócił niedawno na korty po siedmiomiesięcznej abstynencji (ABSENCJI oczywiście) i miał zaiste "wejście smoka", a dziś zwyciężył w Monte Carlo 44 raz z rzędu. Na tym turnieju jest niepokonany od 2005 roku, zwyciężał osiem kolejnych edycji i jak mówi: "Czuję się tu, jak w domu." Jest on aktualnie głównym faworytem turnieju.

Wszystkie wyniki 1/8 finału:
S. Wawrinka : A. Murray   6:1, 6:2
F. Fognini : T. Berdych    6:4, 6:2
J. Tsonga : J. Melzer       6:3, 6:0
R. Nadal : P. Kohlschreiber   6:2, 6:4
G. Dimitrov : F. Mayer    6:2, 6:4
N. Djoković : J. Monaco     4:6, 6:2, 6:2
J. Nieminen : J. Del Potro    6:4, 4:6, 7:6
R. Gasquet : M. Cilić     7:5, 6:4

wtorek, 16 kwietnia 2013

Będzie niemiecko - hiszpańsko

Muszę przyznać, że rewanżowe ćwierćfinały już porwały. A zwycięsko z nich wyszły  dwie drużyny niemieckie i dwie hiszpańskie. Ale wracając do meczów, które odbyły się w zeszły wtorek i środę...

Zacznę od Borussi Dortmund, która w bardzo ciekawym i emocjonującym pojedynku dwukrotnie przegrywała z Malagą, jednak zawodnikom udało się ostatecznie odrobić straty w doliczonym czasie gry i w półfinale zmierzą się z Barceloną. Zaś Katalończycy po raz drugi zremisowali z PSG. Jednak ich gra pozostawała wiele do życzenia, a o awansie zadecydowała jedna składna i bardzo ładna akcja MVP, czyli Messiego, Villi i Pedro.

Następna para półfinałowa to Bayern Monachium, który bez problemów pokonał Juventus po raz drugi 2:0 oraz Real Madryt, który mimo bardzo zaskakującej porażki z Galatasaray 3:2 na ich stadionie, awansował, dzięki dorobkowi z pierwszego meczu.

Czekają nas więc teraz niemiecko - hiszpańskie pojedynki. Ale co będzie na Wembley? Czy też mieszany skład finału, czy może jednak szlagierowe spotkanie rodem z Bundesligi lub Primera Division? Zobaczymy...

wtorek, 9 kwietnia 2013

Orły znów wzleciały

W niedzielę Polscy szczypiorniści rozegrali rewanżowy mecz ze Szwedami w gdańskiej Ergo Arenie. Na początku pierwszej połowy nasi zawodnicy rozdawali karty, a Sławek Szmal był, jak zapora nie do przejścia. Niestety kary dla Polaków i częsta gra Szwedów w przewadze, sprawiła, że do prowadziliśmy tylko dwoma bramkami (12:10).

W drugiej połowie nasza defensywa nadal utrzymywała świetną dyspozycję, a "Kasa" nabijał sobie statystyki w bramce. Mimo drobnych kłopotów w ataku przez pewien moment udało się naszej odmłodzonej kadrze doprowadzić pozytywny wynik do końca meczu (22:18).

Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Michaela Bieglera awansowali na pierwsze miejsce w grupie, wyprzedzając reprezentację Trzech Koron. Obie drużyny zdobyły do tej pory tyle samo punktów, jednak nasze Orły mają lepszy bilans bramkowy. Do zakończenia kwalifikacji Euro 2014 zostały dwie kolejki. Przed Polakami mecze z Holandią (12.06) i Ukrainą (16.06).

I znów "czajniki"

Bardzo mnie cieszy, że mój ostatni post na temat curlingu sprawił, że kilkoro z Was wyraziło chęć zapoznania się z tą dyscypliną. Mam nadzieje, że też odkryjecie w niej to, co ja już znalazłam. I jak obiecałam, że jeszcze coś Wam o niej napiszę, to obietnicy dotrzymam.

Niestety Mistrzostwa Świata się już skończyły, więc króciutko podsumuję Wam play-offy. Jeśli chodzi o półfinały, to w pierwszym Szwedzi pokonali Szkotów 6:5, a w drugim Kanadyjczycy Duńczyków 8:6 - niestety. Tym samym drużyna Niklasa Edina awansowała do finału, gdzie czekała na zwycięzce pojedynku Kanada - Szkocja, który zakończył się zwycięstwem gospodarzy 6:3. 

Mecz o 3. miejsce rozgrywały więc między sobą drużyny Rasmusa Stjerne i Davida Murdocha. Po bardzo dobrym i interesującym pojedynku, szczególnie w drugiej połowie zwyciężyli zawodnicy z Wysp Brytyjskich. Zaś moi duńscy ulubieńcy pozostali bez medalu. Troszkę smutno, ale Rasmus jest jeszcze bardzo młody i momentami brakuje mu doświadczenia, a w trudnych momentach nie radzi sobie z presją, jednak nie zmienia to faktu, że zapowiada się na naprawdę rewelacyjnego gracza, który jeszcze ze swoją drużyną wiele osiągnie. Mam taką nadzieje. A w finale Szwedzi pokonali Kanadyjczyków 8:6, zapewniając sobie złote medale Mistrzostw Świata w Victorii. 

W najbliższym czasie nie zapowiada się, bym miała okazję śledzić zmagania curlerów, ale jeśli tylko trafię na jakiś turniej, to na pewno Was o tym poinformuję, bo bynajmniej nie zamierzam poprzestać na tych MŚ:)

piątek, 5 kwietnia 2013

coś nowego, wcale nie nudnego

I znów znalazłam coś nowego, coś co sprawia, że spędzenie dwóch godzin przed telewizorem na patrzeniu na czterech facetów, z czego jeden popycha coś, co wygląda jak czajnik, dwóch szczotkuje mu drogę, a jeden stoi w kółku i krzyczy na tamtych wcale nie jest dla mnie marnotrawstwem czasu, czy nudnym zajęciem. Wszem i wobec oświadczam, że Curling wcale nie jest nudny, głupi i bez sensu. 

A zaczęło się jak zwykle. Eurosport transmituje Mistrzostwa Świata w Kanadzie, ja przypadkiem włączam i stwierdzam, a co tam - zobaczę o co w tym chodzi. Wystarczy jeden mecz, bym co nieco rozumiała i za chwilę znów włączała kolejne rozgrywki. I tak oto dopisałam sobie kolejną dyscyplinę sportową, do listy tych, którym z chęcią poświęcam swój czas. I jeszcze znalazłam sobie swoich ulubieńców wśród curlerów, a mianowicie drużynę Duńczyków na czele z ich kapitanem - Rasmusem Stjerne. 

Aktualnie zakończyła się Round Robin, czyli pierwszy etap, w którym wszystkie dwanaście reprezentacji, rozgrywa mecz w systemie każdy z każdym. Mecz, czyli dziesięć partii, w której każda z drużyn, rozgrywa swoimi ośmioma kamieniami. W przypadku remisu, dochodzi do jedenastej, decydującej rozgrywki. Punkty zdobywa się od ilości kamieni umieszczonych najbliżej środka domu. Wracając do obecnych MŚ. Cztery najlepsze drużyny awansowały do fazy play-off. A są to Szkocja, Szwecja, Dania i Kanada. I teraz zwycięzca meczu Szkocja - Szwecja, awansuje do finału, a przegrany będzie grał ze zwycięzcom z pojedynku Duńczyków z Kanadyjczykami o drugie miejsce w wielkim finale. Przegrani zaś zagrają o trzecie miejsce. 

To na razie tyle. Jeszce coś o curlingu na pewno Wam opowiem. Mam nadzieje, że będzie mi dane oświadczyć, że Stjerne ze swoją drużyną zajął pierwsze miejsce, ale to się zobaczy. 

Orły ze Szwecją przegrały

Polscy szczypiorniści zagrali wczoraj ze Szwedami w eliminacjach Mistrzostw Europy. Awans obie drużyny mają już prawie pewny, więc był to zdaniem byłego kadrowicza Grzegorza Tkaczyka mecz o prestiż i zaufanie kibiców. Niestety nasi zawodnicy ani jednego, ani drugiego po tym meczu raczej sobie nie zapewnili.

Pierwsza połowa była raczej wyrównana i zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem naszych rywali. W drugiej wyszliśmy na prowadzenie i z boiska na dwuminutowe kary zeszło dwóch zawodników. W tym czasie Szwedzi zostawili nas z tyłu. I wszystko mogłabym zrozumieć, gdyby nie fakt, że to szwedzcy zawodnicy przewinili, a my przez 90 minut graliśmy w przewadze. I znów powróciły "stare demony", a mecz zakończył się porażką 21:28. Rewanż w niedziele w Ergo Arenie o 20.

Ćwierćfinały nie porwały

Liga Mistrzów, do tego już tylko osiem najlepszych drużyn tej edycji - wszyscy z wyczekiwaniem zagryzali paznokcie, bo tyle miało się dziać. A tu te ćwierćfinały...  nic nie urywały!

We wtorek Bayern Monachium przyjął na swoim stadionie Juventus Turyn. I był to stanowczo zbyt jednostronny mecz, jak na drużyny, które są o krok od mistrzostwa swoich krajów. Zakończył się wynikiem 2:0 po bramkach Alaby i Muellera, a za tydzień Włosi u siebie będą musieli się bardzo postarać.

Drugi mecz tego wieczora to Paris Saint Germain kontra FC Barcelona. I w pierwszej połowie było prawie wszystko: gwiazdy, dobra gra, całkiem wyrównane spotkanie, sporo okazji, tylko jakoś bramek brakowało. W końcu w 38 minucie Messi strzelił gola. Po przerwie gra trochę osłabła, strzelec jedynej bramki nabawił się kontuzji i od 45 minuty grał za niego Fabregas. Ibrahimowić wyrównał, choć bramka nie powinna być uznana, potem beznadziejne zachowanie bramkarza Sirigu i karnego wykorzystał Xavi. A na sam koniec, po słowach komentatora: "To już ostatnia akcja!", piłkę do siatki wpakował Matuidi, ustalając wynik meczu na 2:2.

Środowy pojedynek Malagi z Borussią, to mecz niewykorzystanych okazji przez Niemców, szczególnie Goetzego i Reusa. Drużyna z Lewandowskim i Piszczkiem w składzie atakowała, ale bramek nie strzelała. Potem Hiszpanie też czegoś próbowali, ale ogólnie raczej nudny mecz i rezultat, to adekwatne 0:0. Choć piłkarze z Dortmundu wygrać powinni.

A na zakończenie Real z Galatasaray. Czego się spodziewać? 3:0 dla Królewskich po bramkach Ronaldo, Benzemy i Higuaina. I choć Drogba i koledzy się starali, to nic z tego nie wyszło. Teraz, jak to powiedział Murinho: "Muszą liczyć na cud, a one w piłce się zdarzają."