piątek, 5 kwietnia 2013

Ćwierćfinały nie porwały

Liga Mistrzów, do tego już tylko osiem najlepszych drużyn tej edycji - wszyscy z wyczekiwaniem zagryzali paznokcie, bo tyle miało się dziać. A tu te ćwierćfinały...  nic nie urywały!

We wtorek Bayern Monachium przyjął na swoim stadionie Juventus Turyn. I był to stanowczo zbyt jednostronny mecz, jak na drużyny, które są o krok od mistrzostwa swoich krajów. Zakończył się wynikiem 2:0 po bramkach Alaby i Muellera, a za tydzień Włosi u siebie będą musieli się bardzo postarać.

Drugi mecz tego wieczora to Paris Saint Germain kontra FC Barcelona. I w pierwszej połowie było prawie wszystko: gwiazdy, dobra gra, całkiem wyrównane spotkanie, sporo okazji, tylko jakoś bramek brakowało. W końcu w 38 minucie Messi strzelił gola. Po przerwie gra trochę osłabła, strzelec jedynej bramki nabawił się kontuzji i od 45 minuty grał za niego Fabregas. Ibrahimowić wyrównał, choć bramka nie powinna być uznana, potem beznadziejne zachowanie bramkarza Sirigu i karnego wykorzystał Xavi. A na sam koniec, po słowach komentatora: "To już ostatnia akcja!", piłkę do siatki wpakował Matuidi, ustalając wynik meczu na 2:2.

Środowy pojedynek Malagi z Borussią, to mecz niewykorzystanych okazji przez Niemców, szczególnie Goetzego i Reusa. Drużyna z Lewandowskim i Piszczkiem w składzie atakowała, ale bramek nie strzelała. Potem Hiszpanie też czegoś próbowali, ale ogólnie raczej nudny mecz i rezultat, to adekwatne 0:0. Choć piłkarze z Dortmundu wygrać powinni.

A na zakończenie Real z Galatasaray. Czego się spodziewać? 3:0 dla Królewskich po bramkach Ronaldo, Benzemy i Higuaina. I choć Drogba i koledzy się starali, to nic z tego nie wyszło. Teraz, jak to powiedział Murinho: "Muszą liczyć na cud, a one w piłce się zdarzają."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz