Tak o naszym Jerzym Janowiczu wyrażał się Toni Nadal, czyli trener sławnego "Rafy", podczas konferencji w Katowicach. I choć do lidera rankingu brakuje mu jeszcze sporo, to dziś poczynił kolejny duży krok w tym kierunku. Największy od zwycięstwa nad Andym Murrayem w Paryżu w poprzednim sezonie.
"Jerzyk" pokonał ósmą rakietę świata Jo-Wilfrieda Tsonge w II rundzie, trwającego turnieju w Rzymie na korach ziemnych. Polak zwyciężył 6:4, 7:6(7:5). Z radości po ostatniej piłce meczu podarł swą koszulkę. To pierwsze zwycięstwo w tym roku nad wyżej rozstawionym od siebie zawodnikiem.
Było to zwycięstwo w pełni zasłużone. Gra młodego Łodzianina wyglądała wreszcie tak, jak powinna. Udało mu się pokazać dziś to, czym zachwycał cały tenisowy świat, dochodząc do finału w Paryżu, gdzie uległ Davidowi Ferrerowi. Fantastyczny serwis i mało błędów, mocna i konsekwentna gra oraz pewność siebie - tyle potrzeba było 24. zawodnikowi rankingu ATP, by awansować do kolejnej rundy, gdzie zmierzy się z... Francuzem Richardem Gasquetem, zajmującym 9 miejsce na świecie.
Czyżby francuscy zawodnicy mieli okazać się szczęśliwi dla Jerzego? Miejmy taką nadzieję. Gorąco go dopinguję i trzymam kciuki za finał Janowicz : Djoković, który jest jak najbardziej realny, ale do niego jeszcze długa droga dla obu. "Jerzyka" czeka na niej prawdopodobnie mecz z Federerem, jeżeli oczywiście uda mu się przebrnąć III rundę, w co mocno wierzę!
Muszę też dodać, że z turniejem kobiet w drugiej rundzie pożegnała się Agnieszka Radwańska, przegrywając z Rumunką Simoną Halep 7:6(7:2), 1:6, 2:6. Był to jej pierwszy mecz w Rzymie, gdyż we wcześniejszej rundzie miała wolny los. Za to lepiej spisała się młodsza z sióstr - Urszula, która w pierwszej rundzie pokonała Ane Ivanović, byłą liderkę rankingu. Teraz czeka ją mecz z Japonką Ayumi Moritą.
Jerzy świetnie sobie radził, podczas turnieju w Rzymie. Szkoda, że nie udało mu się wygrać choć jednego seta z Federerem, ale należą mu się brawa :)
OdpowiedzUsuń