Kochani, kochani,
mam dziś taki natłok myśli i tyle sportowych tematów chciałabym z Wami jeszcze poruszyć. Nie wiem od czego zacząć, ale myśli w moim mózgu nie nadążają, jedna jeszcze się nie skończyła, a druga już się zaczyna... Ale specjalnie dla Was postaram się zebrać wszystko do... no wiecie czego.
Zacznijmy od początku... Roland Garros. Nadal nadal wygrywa. Nie mogłam oprzeć się tej grze słów. I mimo mej raczej słabej sympatii do jego osoby to... tak naprawdę, to ja go po prostu nie lubię! Ale mimo to nie można mu odebrać tego co zrobił, bo w końcu nie każdy wygrywa osiem razy jeden turniej Wielkiego Szlema, tak ściślej rzecz ujmując, to nikt poza nim! Więc czy lubimy Rafę i jego: spodenki, koszuleczka, nosek i włosek, czy też nie lubimy, to doceniamy. A prócz tego, to strasznie mi smutno, że Novakowi znów się nie udało w Paryżu. Nie zmienia to faktu, że nadal to Novak jest najlepszy i że za rok jest kolejny Roland, w którym może pokazać Nadalowi. A tak w woli ścisłości, to w moim odczuciu Nole jest aktualnie jedynym zawodnikiem, który jest w stanie pokonać Rafę. Zobaczymy co przyniesie Wimbledon. Już zacieram rączki.
Ale nie uciekajmy jeszcze z Paryża, bo warto wspomnieć o Polakach. Bo w końcu pierwszy raz w historii zdarzyło się, byśmy mieli pięciu reprezentantów w drugiej rundzie singla (obie Radwańskie, Janowicz, Przysiężny i Kubot). Niestety trójka z nich pożegnała się z turniejem już w drugiej rundzie, nie zmienia to jednak faktu sukcesu. Poza tym Agnieszka odpadła w ćwierćfinale z Errani, a Jerzy uległ Wawrince w trzeciej rundzie. W deblu mężczyzn zarówno para Bednarek/Janowicz, jak i Fyrstenberg/Matkowski wrócili do domu po ćwierćfinałach. Tych drugich niestety wyeliminowała kontuzja pleców Mariusza, która może wykluczyć go z gry na Wimbledonie.
To teraz zręcznie i z gracją przełączmy się na siatkóweczkę. Liga Światowa ruszyła z kopyta, niestety nasi chłopcy, trochę zaspali i ulegli Brazylii w dwóch pierwszych meczach. Jednak dało się zauważyć dużą różnicę między piątkowym, a niedzielnym pojedynkiem. W drugim już była walka, doprowadziliśmy do remisu, mimo porażki w pierwszych dwóch setach. Niestety w tie-breaku Canarinhos odskoczyli na parę punktów i nie byliśmy w stanie ich dogonić. Duże braki zauważam na ataku, bo psujący wiele Bartman i nie mogący wejść w piątym secie Konarski, bo za długo stał w kwadracie... no proszę, dlatego ja pytam, głośno i dosadnie: Gdzie jest Wlazły? Może koniec dziwnych różnych tekstów, typu: mamy inne zdanie na temat kadry. Mariusz chce grać, a my go potrzebujemy, więc może chowamy dumę do kieszeni i powołujemy jednego z najlepszych zawodników, jakiego kiedykolwiek mieliśmy!? A jak nie, to znajdźmy kogoś, kto zapełni lukę po nim, bo Zibi raczej się wypalił... na siłowni.
I tak jeszcze na zakończenie powiem Wam w sekrecie: NIE LUBIĘ TVP! Szaranowicz, Szpakowski, Kurzajewski... och, proszę... oni nawet nie stali obok komentatora sportowego. I ta hipokryzja: puszczamy finały kobiet w sprincie w biegach narciarskich, na mężczyznach dajemy reklamę, bo nie ma Justynki. Mamy do wyboru szlagier, szlagierów czyli: MU-Real, ale nie... transmitujemy BVB-Szachtar, bo jest nasze trio. Ja nic nie mam do Borussi i do chłopaków, ale błagam... Ja osobiście wolałam wtedy zobaczyć starcie Królewskich z Czerwonymi Diabłami. Takich przykładów mogłabym mnożyć, a Wy razem ze mną. No ale zostawmy już to... Jeśli ktoś zna się na wszystkim, to dla mnie nie zna się na niczym, czyli... Wiadomo o co i kogo chodzi. Także oglądajmy ludzi znających się na sporcie, a nie wkurzajewskich...
Ale nie uciekajmy jeszcze z Paryża, bo warto wspomnieć o Polakach. Bo w końcu pierwszy raz w historii zdarzyło się, byśmy mieli pięciu reprezentantów w drugiej rundzie singla (obie Radwańskie, Janowicz, Przysiężny i Kubot). Niestety trójka z nich pożegnała się z turniejem już w drugiej rundzie, nie zmienia to jednak faktu sukcesu. Poza tym Agnieszka odpadła w ćwierćfinale z Errani, a Jerzy uległ Wawrince w trzeciej rundzie. W deblu mężczyzn zarówno para Bednarek/Janowicz, jak i Fyrstenberg/Matkowski wrócili do domu po ćwierćfinałach. Tych drugich niestety wyeliminowała kontuzja pleców Mariusza, która może wykluczyć go z gry na Wimbledonie.
To teraz zręcznie i z gracją przełączmy się na siatkóweczkę. Liga Światowa ruszyła z kopyta, niestety nasi chłopcy, trochę zaspali i ulegli Brazylii w dwóch pierwszych meczach. Jednak dało się zauważyć dużą różnicę między piątkowym, a niedzielnym pojedynkiem. W drugim już była walka, doprowadziliśmy do remisu, mimo porażki w pierwszych dwóch setach. Niestety w tie-breaku Canarinhos odskoczyli na parę punktów i nie byliśmy w stanie ich dogonić. Duże braki zauważam na ataku, bo psujący wiele Bartman i nie mogący wejść w piątym secie Konarski, bo za długo stał w kwadracie... no proszę, dlatego ja pytam, głośno i dosadnie: Gdzie jest Wlazły? Może koniec dziwnych różnych tekstów, typu: mamy inne zdanie na temat kadry. Mariusz chce grać, a my go potrzebujemy, więc może chowamy dumę do kieszeni i powołujemy jednego z najlepszych zawodników, jakiego kiedykolwiek mieliśmy!? A jak nie, to znajdźmy kogoś, kto zapełni lukę po nim, bo Zibi raczej się wypalił... na siłowni.
I tak jeszcze na zakończenie powiem Wam w sekrecie: NIE LUBIĘ TVP! Szaranowicz, Szpakowski, Kurzajewski... och, proszę... oni nawet nie stali obok komentatora sportowego. I ta hipokryzja: puszczamy finały kobiet w sprincie w biegach narciarskich, na mężczyznach dajemy reklamę, bo nie ma Justynki. Mamy do wyboru szlagier, szlagierów czyli: MU-Real, ale nie... transmitujemy BVB-Szachtar, bo jest nasze trio. Ja nic nie mam do Borussi i do chłopaków, ale błagam... Ja osobiście wolałam wtedy zobaczyć starcie Królewskich z Czerwonymi Diabłami. Takich przykładów mogłabym mnożyć, a Wy razem ze mną. No ale zostawmy już to... Jeśli ktoś zna się na wszystkim, to dla mnie nie zna się na niczym, czyli... Wiadomo o co i kogo chodzi. Także oglądajmy ludzi znających się na sporcie, a nie wkurzajewskich...
Mogę się doczepić, mogę? "Canarinhos", nie "Kanarinios" - jestem wyczulona na tym punkcie ;)
OdpowiedzUsuń(chociaż chyba i tak nic nie pobije uparte odmienianie ich nazwisk i pisanie: "podopieczni Bernardo Rezendego..."
Pochwalę się nieskromnie, że oba mecze LŚ oglądałam z trybun :) Niedługo powinna pojawić się u mnie szersza fotorelacja, chociaż ilość zdjęć do obrobienia mnie trochę przytłacza.
Ojej, mój błąd :( Już poprawiam!
UsuńA LŚ zazdroszczę :)
też nie lubię ,,komentatorów'' TVP, ale Gmocha uwielbiam <3
OdpowiedzUsuństarzy wyjadacze którzy komentują wydarzenia sportowe powinni już ustąpić miejsca młodym zdolnym ludziom, którzy potrafią przekazać emocje ;)
OdpowiedzUsuń