wtorek, 9 kwietnia 2013

I znów "czajniki"

Bardzo mnie cieszy, że mój ostatni post na temat curlingu sprawił, że kilkoro z Was wyraziło chęć zapoznania się z tą dyscypliną. Mam nadzieje, że też odkryjecie w niej to, co ja już znalazłam. I jak obiecałam, że jeszcze coś Wam o niej napiszę, to obietnicy dotrzymam.

Niestety Mistrzostwa Świata się już skończyły, więc króciutko podsumuję Wam play-offy. Jeśli chodzi o półfinały, to w pierwszym Szwedzi pokonali Szkotów 6:5, a w drugim Kanadyjczycy Duńczyków 8:6 - niestety. Tym samym drużyna Niklasa Edina awansowała do finału, gdzie czekała na zwycięzce pojedynku Kanada - Szkocja, który zakończył się zwycięstwem gospodarzy 6:3. 

Mecz o 3. miejsce rozgrywały więc między sobą drużyny Rasmusa Stjerne i Davida Murdocha. Po bardzo dobrym i interesującym pojedynku, szczególnie w drugiej połowie zwyciężyli zawodnicy z Wysp Brytyjskich. Zaś moi duńscy ulubieńcy pozostali bez medalu. Troszkę smutno, ale Rasmus jest jeszcze bardzo młody i momentami brakuje mu doświadczenia, a w trudnych momentach nie radzi sobie z presją, jednak nie zmienia to faktu, że zapowiada się na naprawdę rewelacyjnego gracza, który jeszcze ze swoją drużyną wiele osiągnie. Mam taką nadzieje. A w finale Szwedzi pokonali Kanadyjczyków 8:6, zapewniając sobie złote medale Mistrzostw Świata w Victorii. 

W najbliższym czasie nie zapowiada się, bym miała okazję śledzić zmagania curlerów, ale jeśli tylko trafię na jakiś turniej, to na pewno Was o tym poinformuję, bo bynajmniej nie zamierzam poprzestać na tych MŚ:)

4 komentarze:

  1. zaintrygował mnie ten curling, w szczególności, że ostatnio duża o nim słyszę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. wszyscy się z nich śmieją, ale każda forma ruchu jest dobra! :)

    OdpowiedzUsuń