Niestety Mistrzostwa Świata się już skończyły, więc króciutko podsumuję Wam play-offy. Jeśli chodzi o półfinały, to w pierwszym Szwedzi pokonali Szkotów 6:5, a w drugim Kanadyjczycy Duńczyków 8:6 - niestety. Tym samym drużyna Niklasa Edina awansowała do finału, gdzie czekała na zwycięzce pojedynku Kanada - Szkocja, który zakończył się zwycięstwem gospodarzy 6:3.
Mecz o 3. miejsce rozgrywały więc między sobą drużyny Rasmusa Stjerne i Davida Murdocha. Po bardzo dobrym i interesującym pojedynku, szczególnie w drugiej połowie zwyciężyli zawodnicy z Wysp Brytyjskich. Zaś moi duńscy ulubieńcy pozostali bez medalu. Troszkę smutno, ale Rasmus jest jeszcze bardzo młody i momentami brakuje mu doświadczenia, a w trudnych momentach nie radzi sobie z presją, jednak nie zmienia to faktu, że zapowiada się na naprawdę rewelacyjnego gracza, który jeszcze ze swoją drużyną wiele osiągnie. Mam taką nadzieje. A w finale Szwedzi pokonali Kanadyjczyków 8:6, zapewniając sobie złote medale Mistrzostw Świata w Victorii.
W najbliższym czasie nie zapowiada się, bym miała okazję śledzić zmagania curlerów, ale jeśli tylko trafię na jakiś turniej, to na pewno Was o tym poinformuję, bo bynajmniej nie zamierzam poprzestać na tych MŚ:)
zaintrygował mnie ten curling, w szczególności, że ostatnio duża o nim słyszę :D
OdpowiedzUsuńhehe, nie wiem o co Ci chodzi:P
Usuńwszyscy się z nich śmieją, ale każda forma ruchu jest dobra! :)
OdpowiedzUsuńNie wszyscy :( ja tego nie robię! :D
Usuń